Jung Wooyoung - młody i naiwny dzieciak, który miał więcej pieniędzy niż rozumu.
Kiedyś balował za to, co wysyłali mu rodzice zza granicy. Jednak ich cierpliwość do marnotrawnego syna się skończyła, a długi same się nie spłacą.
Zawsze w centrum uwagi, Wooyoung nigdy nie stronił od dobrego towarzystwa. A tego miał dużo - ludzie lgnęli do otwartego i zabawnego chłopaka. Dlaczego mieliby odmówić drinków na jego koszt oraz imprez niemal każdego wieczoru?

Mało kto wie, jak wielka samotność dopada człowieka kiedy jest otoczony osobami, dla których nie liczy się on sam. Wooyoung szukał czegoś - czegokolwiek - co mogłoby chociaż odrobinę sprawić, że poczuł się, jakby naprawdę miał kontrolę nad swoim życiem. Właśnie tak trafił do “Mirage” - jako kolejna sbłąkana dusza.
Z początku szczęście się do niego uśmiechało. Wreszcie poczuł się jak prawdziwy król życia, za jakiego mieli go wszyscy jego znajomi. Z każdą kolejną wygraną, z kolejnymi świetnie rozdanymi kartami, kolejną odpowiednio wybraną liczbą czuł się coraz pewniej. Jednak fortuna toczy się po kole ruletki i w końcu jego dobra passa skończyła się. Głupio byłoby zapytać, czy mimo tego przestał próbować.

Pieniądze w portfelu znikały szybciej, niż Wooyoung przekraczał progi kasyna, wciąż ubrany w tę samą nadzieję że “teraz mu się uda”. Nie zauważył kiedy popadł w długi, chociaż zbyt idealne uśmiechy pracowników powinny dać mu do myślenia już na samym początku.
Może szczęście nie opuściło go całkowicie. Za długi w jakie się wpakował, powinien leżeć w wannie pełnej lodu, a jednak wylądował za barem w tym samym cholernym kasynie. Może komuś zrobiło się go szkoda, kiedy płakał i błagał na kolanach, że zrobi wszystko (chociaż wiele nie umiał, co oczywiście zaznaczył w swoim lamentowaniu) byle nie stracić żadnego organu. A może ktoś zwyczajnie szukał taniej siły roboczej, która nie będzie miała innego wyboru.